25 marca 2017

"Z wody, pod plandekę". Czyli zimowanie jachtu Santa Pasta.


Pierwszych oznak jesieni 2016 roku nie można było przeoczyć. Przyszła, jak co roku - bezwzględna, szara i zimna. No i przede wszystkim wietrzna.

To właśnie wiatr sprawiał najwięcej problemów armatorom na przystani AKM w Górkach Zachodnich.

11 marca 2017

"Elektryczność na jachcie. Podręcznik RYA" Andrew Simpson

Uprzejmie donoszę, że oto w ofercie wydawnictwa almapress pojawił się kolejny "Podręcznik RYA".

W samą porę, bo wiosna już niedługo i najwyższy czas zająć się jachtowym krwiobiegiem.

Andrew Simpson w swojej książce "Elektryczność na jachcie" bardzo łagodnie wprowadza czytelnika w podstawy elektryczności. Następnie omawia zasady działania jachtowych urządzeń elektrycznych, doradza jak wymiarować i zabezpieczać przewody, jak zabrać się za sporządzenie bilansu elektrycznego i jak diagnozować najczęściej spotykane usterki.

Pierwszy rozdział zaskakuje, co prawda, znanym ze szkoły podstawowej rysunkiem modelu atomu. Ale bez obaw - autor trzyma poziom charakterystyczny dla całej serii. Teorii jest tylko tyle ile potrzeba i jak zwykle podanej w lekko strawnej formie. A praktycznych uwag i wskazówek, jak na tak małą objętość książki, jest na prawdę sporo. Polecam!


4 lutego 2017

"Cena strachu. Pontonem przez Atlantyk" Arkadiusz Pawełek

Książkę Arkadiusza Pawełka "Cena strachu. Pontonem przez Atlantyk" otrzymałem w prezencie. Mój serdeczny kolega Marcin, wręczył mi ją, zaraz po naszym wspólnym rejsie po Zatoce Gdańskiej

Aha, kolejna książka o rzeczach, których nie rozumiem - pomyślałem, ogarniając wzrokiem okładkę. No ale skoro inni dają radę  ocean przepłynąć, to ja przynajmniej powinienem dać radę o tym przeczytać.

Z żeglarstwa, które troszkę ostatnio uprawiam, staram się wyciągać raczej walory turystyczne. 
Katowanie się mokrymi, zimnymi i nieprzespanymi nocami uznaję jedynie jako środek konieczny do osiągnięcia jakiegoś odległego, ciekawego miejsca. 
Powód takiego podejścia jest prosty. Wystarczająco się już w swoim życiu nie wyspałem, aby teraz czerpać radość z kilku tygodni na morzu, w trybie 15- lub 20-minutowych drzemek. Może i miło się potem takie niewygody (przy kuflu piwa) wspomina, ale mnie chyba szkoda na to zdrowia.

Autor książki zdaje się być moim przeciwieństwem, czego z resztą nie ukrywa, już od samego wstępu. Ekstremalne wyzwania i potrzeba zrobienia czegoś jako jeden z pierwszych ludzi na świecie, są dla niego podstawowym motorem do działania. A działa sporo, bo oprócz opisanej w książce, podróży pontonem przez Atlantyk, opłynął (też na pontonie) Przylądek Horn. A niedawno wziął również udział w regatach "Setką przez Atlantyk".

W swojej książce Arkadiusz Pawełek, z fotograficzną dokładnością, opisuje nie tylko swoje szalone wojaże. Książka opiera się na bardzo starannie prowadzonym przez autora dzienniku pokładowym. W ten sposób dostarczając czytelnikowi niezwykle szczegółowych informacji technicznych, na temat konstrukcji pontonu i sposobu żeglugi. Na podziw zasługuje odwaga i upór z jakim, niedoświadczony w żeglarstwie podróżnik radzi sobie z siłami natury i przeciwnościami losu.

Gdyby komuś zachciało się pokonywać jakiś ocean na pontonie, to w książce tej znajdzie gotowy przepis na taką wyprawę.

13 stycznia 2017

s/y Santa Pasta płynie dla WOŚP!



Za nami dwie, zakończone sukcesem aukcje na Allegro Charytatywni.

Dziękuję za udział licytującym i za mobilizację wszystkim szerującym i lajkującym. A trzymających kciuki i spinających poślady informuję, że można się już rozluźnić.

Dzięki całemu zamieszaniu udało się zebrać kwotę 980 PLN, która w całości zasili konto WOŚP.

Gratuluję wygranym! W sezonie żeglarskim 2017 odbędą się dwa weekendowe rejsy, na które popłyną ze mną zwycięzcy obu licytacji -  Łukasz z Łodzi (z narzeczoną) oraz Tomasz z Łomianek Dolnych (jeszcze nie wiem z kim).

Tymczasem, już za dwa dni (15.01.2017) odbędzie się 25 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Trzymajmy kciuki za kolejny rekord! SIEMA!

"Berserk in the Antarctic" David Mercy

Pełen odlot! Opowieść, która uwalnia w czytelniku dwie przeciwstawne opinie, na temat jej bohaterów.
Z jednej strony palec wskazujący dźwiga się do czoła, by się w nie solidnie puknąć. Z drugiej, ogarnia człowieka niezwykle pozytywna zazdrość, a kurzący się, gdzieś na pawlaczu, plecak sam się pakuje do drogi.

"Berserk" to nazwa, jak najbardziej, pasująca do jachtu, ale jeszcze bardziej zdaje się odzwierciedlać cechy jego właściciela - młodego norweskiego żeglarza, o imieniu Jarle. Książka napisana została jednak nie przez tego "szalonego Wikinga", a przez jednego z przygodnych załogantów - Davida.

Dzięki niesamowitemu talentowi autora, stajemy się pasażerami Berserka. Miłośnicy obcowania z pięknem i potęgą natury otrzymają tutaj dawkę uderzeniową.
W książce, znajdzie się też coś dla podglądaczy międzyludzkich relacji. A ciekawscy zakamarków ludzkiego umysłu również się nasycą. Ekstremalne warunki podróży, obnażają bowiem bezlitośnie prawdziwe cechy bohaterów, wystawiając ich odporność fizyczną i umiejętność panowania nad emocjami na próbę.

Książka jest opisem wyprawy na Antarktydę, która z punktu widzenia znawców tematu, klasyfikowała się gdzieś między żartem a misją samobójczą.
Mała i niedoposażona, "plastikowa" łódka, najtrudniejszy morski akwen świata i spontanicznie zebrana, w 10 minut, niedoświadczona i nieprzygotowana załoga.
Co z tego wynikło? Przeczytajcie sami - warto!