4 lutego 2017

"Cena strachu. Pontonem przez Atlantyk" Arkadiusz Pawełek

Książkę Arkadiusza Pawełka "Cena strachu. Pontonem przez Atlantyk" otrzymałem w prezencie. Mój serdeczny kolega Marcin, wręczył mi ją, zaraz po naszym wspólnym rejsie po Zatoce Gdańskiej

Aha, kolejna książka o rzeczach, których nie rozumiem - pomyślałem, ogarniając wzrokiem okładkę. No ale skoro inni dają radę  ocean przepłynąć, to ja przynajmniej powinienem dać radę o tym przeczytać.

Z żeglarstwa, które troszkę ostatnio uprawiam, staram się wyciągać raczej walory turystyczne. 
Katowanie się mokrymi, zimnymi i nieprzespanymi nocami uznaję jedynie jako środek konieczny do osiągnięcia jakiegoś odległego, ciekawego miejsca. 
Powód takiego podejścia jest prosty. Wystarczająco się już w swoim życiu nie wyspałem, aby teraz czerpać radość z kilku tygodni na morzu, w trybie 15- lub 20-minutowych drzemek. Może i miło się potem takie niewygody (przy kuflu piwa) wspomina, ale mnie chyba szkoda na to zdrowia.

Autor książki zdaje się być moim przeciwieństwem, czego z resztą nie ukrywa, już od samego wstępu. Ekstremalne wyzwania i potrzeba zrobienia czegoś jako jeden z pierwszych ludzi na świecie, są dla niego podstawowym motorem do działania. A działa sporo, bo oprócz opisanej w książce, podróży pontonem przez Atlantyk, opłynął (też na pontonie) Przylądek Horn. A niedawno wziął również udział w regatach "Setką przez Atlantyk".

W swojej książce Arkadiusz Pawełek, z fotograficzną dokładnością, opisuje nie tylko swoje szalone wojaże. Książka opiera się na bardzo starannie prowadzonym przez autora dzienniku pokładowym. W ten sposób dostarczając czytelnikowi niezwykle szczegółowych informacji technicznych, na temat konstrukcji pontonu i sposobu żeglugi. Na podziw zasługuje odwaga i upór z jakim, niedoświadczony w żeglarstwie podróżnik radzi sobie z siłami natury i przeciwnościami losu.

Gdyby komuś zachciało się pokonywać jakiś ocean na pontonie, to w książce tej znajdzie gotowy przepis na taką wyprawę.