9 stycznia 2016

"Mój Bałtyk" Marek Rissmann


Stare przysłowie - by książki nie oceniać po okładce, dotyczy również samych książek. Przekonałem się o tym kupując "Mój Bałtyk". Dość szumny tytuł, który zapowiada wicej

niż oddaje treść książki.
Marek Rissmann popełnił coś na kształt zbioru relacji żeglarskich, nie tyle z rejsów, co z całego swojego żeglarskiego życia. A ponieważ zaczął przygodę z żaglami całkiem wcześnie, duża część książki opisuje żeglarstwo "szuwarowe" i dość powolną drogę ku morzu. Tytułowego Bałtyku w książce nie ma za wiele.

Próżno szukać w treści wielkiej przygody, której można by się w książce o morzu spodziewać. Rozdziały zbudowane są ze zwykłych opowieści, zwykłego człowieka. Ale to chyba właśnie budzi  we mnie odrobinę sympatii do tego dzieła.

Wszystko przedstawione zostało bardzo realnie - bez nadmiernego podkolorowywania akcji i sztucznego pompowania nastroju. Miejscami powiewa nudą, ale w końcu takie jest też życie. Mniej lub bardziej obfite w wydarzenia, które dla osób trzecich są średnio zajmujące. Ale dla nas samych - mimo, że dalekie od holywoodzkiego kina akcji, są czymś czym chcemy się podzielić i do czego chętnie wracamy.