Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AKM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AKM. Pokaż wszystkie posty

27 maja 2026

Półinteligentny Projekt Darwin - Sezon 7 - Elektryczny Gladiator

Wymiana autonomicznych napędów spalinowych na elektryczne pcha się obecnie w nasze życie drzwiami i oknami. Argumentów za i przeciw elektryfikacji niezliczone ilości przelewają się przez internety. 

A z tymi elektrykami jest tak, jak z każdą nową technologią. Na początku budzi tylko śmiech i politowanie (dla przypomnienia - pierwsze pojazdy z silnikami spalinowymi ustępowały pod każdym względem pojazdom zaprzęgowym), potem powoli przestaje być jedynie eksperymentem marzycieli i w końcu staje się użyteczna. 

To właśnie moim zdaniem stało się przez ostatnie lata z elektrycznymi silnikami zaburtowymi. Obecne modele są już nie tylko wydajne, ale i dużo bardziej poręczne od spalinowych.

18 maja 2026

Trzeci Zlot SAJ - AKM Gdańsk - 15-17.05.2026

Życiem (przynajmniej moim) rządzi przypadek. Do AKM w Gdańsku trafiłem w 2016 tylko dlatego, że akurat było tam jedno wolne miejsce. I akurat pasowało na mój pierwszy jacht (Albin Vega), który właśnie wtedy sprowadziłem ze Szwecji. O Stowarzyszeniu Armatorów Jachtowych (SAJ) też usłyszałem i zapisałem się w drodze przypadku. Forumowy kolega i były prezes SAJ - nieżyjący już Andrzej "Colonel" Remiszewski - namówił mnie na członkostwo, podczas przypadkowego spotkania na Helu.

Kiedy zlot SAJ odbywa się w AKM, traktuję to jako szczęśliwą interferencję obu tych zbiegów okoliczności. Zawsze chętnie deklaruję swój udział, licząc na wzmocnienie pozytywnych wrażeń. W tym roku zrobiłem to już po raz trzeci i ponownie się nie zawiodłem...

26 maja 2024

Pierwszy Zlot SAJ - AKM - 24-26.05.2024

Jak dobrze, że na tym kiepsko urządzonym świecie nadal są ludzie gotowi poświęcać swoją życiową energię dla innych.

27 sierpnia 2022

Rejs "Zdradzieckie mordy jadą na fiordy" - Etap 6 (Malmö - Górki Zachodnie) - s/y Darwin (HR 312) - 20.08-25.08.2022

 


Posiadanie jachtu w Gdańsku ma wiele zalet. Zatoka daje sporo możliwości dla weekendowej żeglarskiej aktywności. Ale gdy chce się sięgnąć ciekawszych rejonów naszego morza, to już dwa dni wolnego od pracy nie wystarczą. A jak pogoda się na dłużej popsuje to i tydzień urlopu może dla rejsu pełnomorskiego być na styk. Jednym słowem, aby gdzieś dopłynąć, trzeba minimum te 150NM Bałtyku przeorać. A jak już się przeora i pozwiedza, to trzeba jeszcze tyle samo mil przez to morze wrócić. 

15 sierpnia 2019

To dobra łódka była - czyli o tym, gdzie się podziała s/y Santa Pasta - 15.08.2019



Decyzja o sprzedaży statku, na który przez kilka lat zasztauowało się furgonetkę nowego osprzętu i poświęciło niezliczoną ilość godzin pracy, nie jest ani łatwa, ani przyjemna. 

Cena sprzedaży używanego jachtu zupełnie nie pokrywa poniesionych na remont i doposażenie wydatków. A czasu spędzonego na dłubaniu w jachtowych instalacjach lepiej wcale na roboczogodziny nie przeliczać, aby w stanie równowagi psychicznej i w zdrowiu pozostać. 

Po prostu - nie opłaca się sprzedawać dopiero co wyremontowanego jachtu. A sprzedać jakikolwiek jacht za przyzwoitą cenę jest z rzeczą niezwykle trudną. Wiedzą o tym wszyscy!

Ale zawsze znajdzie się jeden niedouczony i...

13 sierpnia 2017

Rejs "Ku Chwale Orkiestry!", s/y Santa Pasta (Albin Vega 27), 12.08-13.08.2017


Ludzie to odważne zwierzęta. A na dodatek niesamowicie gotowe do poświęceń.

Zdarzają się nawet tacy, którzy poświęcają swoje życie dla ojczyzny. Niestety, obecnie częściej widuje się tych, co poświęcają ojczyznę dla swojego życia.

Paradoksalnie, tych oddanych w całości, na prawdę słusznym sprawom, rzadko się w ogóle zauważa, a jeszcze mniej obdarza pamięcią i naśladuje.
Polegając na statystyce, można by śmiało wpaść w depresję i przestać zupełnie mieć nadzieję.

Na szczęście, nadal istnieją w naszym społeczeństwie jednostki zdegenerowane, podtrzymujące nasze osiągnięcia cywilizacji, na bezwstydnie wysokim poziomie. Posługujące się mózgiem, nie tylko w celu zdobycia pożywienia, majątku czy władzy. Ale również do czynienia rzeczy bardziej wartościowych i wzniosłych, często brnąc pod prąd i nie zważając przy tym na towarzyszące temu niewygody.

W tym tekście opowiem właśnie o takich dwóch zuchach, których miałem okazję poznać i z którymi dane mi było zagrać, w prawdopodobnie najlepszej orkiestrze na świecie.


8 maja 2016

Rejs "Home Run", s/y Santa Pasta (Albin Vega 27), 30.04-07.05.2016


Kawałek ciastka to, czy wyzwanie?

Kupienie jachtu w Szwecji nie jest szczególnie trudnym zadaniem. Łódkę kupuje się łatwo, a z własnego doświadczenia mogę nawet stwierdzić, że zbyt łatwo.

Oczywiście mowa tu o samej tylko czynności kupna. Spełnienie dodatkowych założeń, że łódka ma unosić się na powierzchni wody oraz nie odstraszać swoim wyglądem i zapachem, sprawia że poziom trudności i stresu rośnie wykładniczo.

Prawdziwym wyzwaniem jest jednak dopiero przepłynięcie tych 300NM na grzbiecie swojej nowej inwestycji do domu. Aby się spełnić do końca, trzeba poczuć ten dreszczyk emocji, gdy zagląda się do zęzy sprawdzić czy aby łódka nie zmienia się nam w wannę z hydromasażem. A do tego wciskające się w głowę myśli, czy dławica nie zacznie przeciekać, silnik nie rzuci palenia w najmniej oczekiwanym momencie, lub wanta nie strzeli w nocy przy sztormowym bajdewindzie.

Dopiero jak uda się nam tego dokonać można mówić o sukcesie. Miarą dzielności łódki będzie suchość naszych skarpetek po rejsie. O naszym harcie ducha świadczyć będą natomiast nieobesrane ze strachu gacie - szczególnie gdyby skarpetki były już mokre.

Z dumą stwierdzam, że ja i moja nowa, stara łódka daliśmy radę. Aczkolwiek z powodu deficytu prysznica w drodze, mogę zdradzić Tobie - mój czytelniku - zamęczyłem gać bez liku.