Jedną z rzeczy, która urzekła mnie w żeglarstwie morskim od samego początku jest to (wspaniałe raczej) uczucie, jakie daje na pełnym morzu utrata zasięgu sieci telefonii komórkowej.
Gdy mniej więcej po godzinie oddalania się od cywilizowanego brzegu znika ostatnia kreska wskaźnika zasięgu... Gdy chwilę wcześniej wykonaliśmy ostatni telefon do kogoś, kto będzie za nami tęsknił... Kiedy sprawdziliśmy ostatnią prognozę pogody... Gdy właśnie zostajemy sami ze swoimi myślami...
Wtedy właśnie, w tą nasza mentalną ucztę, wchodzi z brudnymi butami nowoczesna technologia :)
