Życiem (przynajmniej moim) rządzi przypadek. Do AKM w Gdańsku trafiłem w 2016 tylko dlatego, że akurat było tam jedno wolne miejsce. I akurat pasowało na mój pierwszy jacht (Albin Vega), który właśnie wtedy sprowadziłem ze Szwecji. O Stowarzyszeniu Armatorów Jachtowych (SAJ) też usłyszałem i zapisałem się w drodze przypadku. Forumowy kolega i były prezes SAJ - nieżyjący już Andrzej "Colonel" Remiszewski - namówił mnie na członkostwo, podczas przypadkowego spotkania na Helu.
Kiedy zlot SAJ odbywa się w AKM, traktuję to jako szczęśliwą interferencję obu tych zbiegów okoliczności. Zawsze chętnie deklaruję swój udział, licząc na wzmocnienie pozytywnych wrażeń. W tym roku zrobiłem to już po raz trzeci i ponownie się nie zawiodłem...






