Planując rejs do Norwegii nieco obawiałem się Morza Północnego. Znane jest przecież ze zmiennych warunków pogodowych, silnych pływów i intensywnego ruchu statków. Żeglugę po obrzeżach tego morza uznałem jednak za bezpieczną i do ogarnięcia przy swoim poziomie umiejętności.
I tak w sumie się okazało. To cieśniny Kattegat i Skaggerak, nad którymi nie skupiałem się za bardzo planując rejs, okazały się najtrudniejszymi do pokonania wodami tego rejsu. Po zdobyciu Kristiansand było już tylko łatwiej...