27 sierpnia 2022

Rejs "Zdradzieckie mordy jadą na fiordy" - Etap 6 (Malmö - Górki Zachodnie) - s/y Darwin (HR 312) - 20.08-25.08.2022

 


Posiadanie jachtu w Gdańsku ma wiele zalet. Zatoka daje sporo możliwości dla weekendowej żeglarskiej aktywności. Ale gdy chce się sięgnąć ciekawszych rejonów naszego morza, to już dwa dni wolnego od pracy nie wystarczą. A jak pogoda się na dłużej popsuje to i tydzień urlopu może dla rejsu pełnomorskiego być na styk. Jednym słowem, aby gdzieś dopłynąć, trzeba minimum te 150NM Bałtyku przeorać. A jak już się przeora i pozwiedza, to trzeba jeszcze tyle samo mil przez to morze wrócić. 

22 sierpnia 2022

Rejs "Zdradzieckie mordy jadą na fiordy" - Etap 5 (Göteborg - Malmö) - s/y Darwin (HR 312) - 13.08-20.08.2022


Tak już na tym świecie jest, że jedni garną się do żagli w poszukiwaniu towarzystwa i czerpią satysfakcję z pracy zespołowej, a inni mają nadzieję na znalezienie w tym parszywym zajęciu chwili samotności i bycia zdanym tylko na siebie.

Ja nadal nie potrafię się zdecydować, więc próbuję wszystkiego po trochu. I kiedy na jakiś planowany etap rejsu nikt się do załogi nie zgłasza, nie panikuję i nie robię łapanki pod monopolowym. Dostrzegam w takich chwilach szansę sprawdzenia się w żegludze samotnej. Tak właśnie stało się tym razem...

14 sierpnia 2022

Rejs "Zdradzieckie mordy jadą na fiordy" - Etap 4 (Stavanger - Göteborg) - s/y Darwin (HR 312) - 07.08-12.08.2022

 

Będąc niedawno sponiewierany w Skagerraku, nieco obawiałem się kolejnego etapu rejsu, który miał znowu przebiegać właśnie przez tę cieśninę. Nieco pewności i odwagi dodawał mi jednak fakt, że tym razem powinno być z wiatrem oraz to, że załogę zasiliło dwóch jachtowych sterników morskich, wywodzących się z tej samej renomowanej szkoły co i ja ;)

8 sierpnia 2022

Rejs "Zdradzieckie mordy jadą na fiordy" - Etap 3 (Bergen - Stavanger) - s/y Darwin (HR 312) - 22.07-06.08.2022


Do naszej pierwszej rodzinnej wizyty w Norwegii przygotowywaliśmy się od kilku miesięcy. Mobilizacja dotyczyła nie tylko zakupów odpowiedniego obuwia, ale również weekendowych wypraw przełajowych po trójmiejskich leśnych pagórkach. Miało to nam zapewnić późniejszy komfort i zapas formy na dużo wyższe i bardziej strome zagraniczne podejścia. Dla takich jak my - spędzających większość życia przy klawiaturach swoich komputerów - było to nie lada wyzwanie.
Kiedy znaleźliśmy się już na norweskiej ziemi, nasz zapał do zdobywania górskich szczytów ostudziły obfite opady, które zdawały się nie przeminąć nigdy. Nie dawaliśmy jednak za wygraną...